//////

Miesięczne archiwum: Marzec 2008

SYMBOL SYSTEMU

To również symbol systemu eksploatacji, który stopniowo, lecz nieubłaganie zabija ludzi wypompowując z nich krew-życie. Teksty Barańczaka czasami są użyte zgodnie z logiką scenicznej sytuacji, wyrażając osobowość mówiącego, czasami zaś ich treść biegnie obok akcji lub nawet jej zaprzecza wywo­łując groteskowe lub dramatyczne efekty. O zamiarach Dzien­nikarza, o jego „koncepcji” reportażu i o tym, jak naprawdę będzie on wyglądał, mówią pierwsze teksty: Dziennikarza, skierowany do wyimaginowanej publiczności telewizyjnej, i Pie­lęgniarki zwracającej się do jednego z krwiodawców.

WCIĄGNIĘCIE W GRĘ

„Szarzy ludzie” miotają się od akceptacji samych siebie takich, jakimi chce ich widzieć Dziennikarz, od uległości do oporu, drwiny i buntu. Zaplanowane widowisko coraz bardziej wymyka się z rąk reżyserowi.Początkowo krwiodawcy dają się wciągnąć w grę. Każdy po kolei próbuje odnaleźć się jakoś w roli „bohatera pozytyw­nego” — bohatera reportażu. Urzędnik, dźwigając na plecach wielką planszę z czerwonym krzyżem, usiłuje podkreślić tym gestem wagę swego poświęcenia. Robotnik przybiera pozy ty­powe dla bohatera pracy — utrwalone w socrealistycznych po­mnikach, młody człowiek usiłuje epatować publiczność swą bez­kompromisową, buntowniczą postawą. Mimo to ciągle nie udaje się Dziennikarzowi doprowadzić do zrealizowania i utrwalenia pięknej sceny. Urzędnikowi-odkupicielowi ktoś podstawia nogę, bohater robotniczy spada z podestu, młody człowiek i chłopiec mówią nie to, co trzeba.

W TYM SAMYM CZASIE

W tym samym czasie — próba reali­zacji tła właściwego reportażu: „zwykły dzień krwiodawcy”. Kolejny dzień trwania kółka w maszynie. Sytuacje uproszczone, wyraziste. Sen, przebudzenie, praca, przerwa w pracy, jedzenie, żeby dalej pracować. Monotonia, szarość, brzydota, poczucie beznadziejności — to nastrój tekstów, które tworzą tę część spektaklu. Wraz z oporem krwiodawców wobec narzuconej im sytuacji, której sztuczność coraz bardziej odczuwają, rośnie agresyw­ność Dziennikarza, gumowe rurki, białe kitle zmieniają się w narzędzia kary lub zniewolenia. Dziennikarz brutalnością lub podstępem ciągle wygrywa drobne pojedynki, nie mogąc zarazem zwyciężyć ostatecznie, to znaczy zrealizować zamie­rzonego celu. Padają słowa ostre, pełne goryczy, lecz wtedy nagle na mówiącego Dziennikarz narzuca płachtę białego płótna. Głos protestu cichnie.

Archiwa

Bookmarks