//////

Miesięczne archiwum: Maj 2008

PO PRZEMÓWIENIACH

Po przemówieniach sakramentalne: „Otwieram dyskusję, czy są pytania? Nie ma? Więc powiedzcie, co tam u was słychać?” Widzowie są skonsternowani. Włączają się aktorzy. I znów py­tania i propozycje jak z gazety. A to: „dlaczego w moim za­kładzie zła organizacja pracy?”, a to: „czemu premie źle rozdzie­lone?”, „a może by poprawić jakość produkowanej w naszej wytwórni kiełbasy?”. Narasta poczucie absurdu. I wtedy zaczy­na się część druga. Nastrój zupełnie inny. Drzwi się otwierają i wchodzimy do dużej sali, rzeczywiście wyglądającej na kon­ferencyjną. Jednak w tej chwili pełni rolę sali bankietowej. Stoły ustawione w podkowę, nakryte, lecz bankiet jakby już trwał długo. Brudne obrusy, niedopałki, butelki z wódką i po wódce, resztki „zagrychy”. A w środku podkowy — „cepe­liada — symbol szczęśliwego życia. Nieruchomy pochód w stro­jach ludowych.

ZAPROSZENI WIDZOWIE

Widzowie zaproszeni do stołu siadają, po chwili zaczynają uczestniczyć w tym dziwnym bankiecie. Aktorzy przemieszani z widzami przy stole zachęcają do jedzenia i picia. Tymczasem korowód rusza w takt piosenki A jak będzie słońce pogoda… W środku podkowy rozgrywają się sceny świad­czące o ogólnej radości, w nastroju ludowego święta czy też suto zakrapianych imienin. Ktoś czyta fragmenty listów do redakcji, wspaniałe prognozy wymyślone przez ekspertów futurologów. Tańce, śmiechy, rozbieranka, wulgarne zaloty, marsze, pochody, polonezy. A pomiędzy tym strzępy rozmowy o tym, co się nie­dawno stało… U szczytu euforii w pełnym „rozkwicie” bankietu ktoś ściąga obrus ze stołu i wali pięścią w stół. Brzęk tłuczonego szkła, na podłogę sypią się resztki jedzenia, grzechoczą puste butelki.

Archiwa

Bookmarks