//////

Miesięczne archiwum: Październik 2008

POSZCZEGÓLNE SCENY

Mikołaj przynosi prezenty. Sypią się z worka pejcze, baty, pałki, jakieś narzędzia tortur, młotki. Dzieci z minami wyrażającymi tępotę i zadowolenie zaczynają manipu­lować przedmiotami, ucząc się jakby ich przeznaczenia, o któ­rym wspomina zresztą Mikołaj: „aby moje grzeczne dzieci za­prowadziły ład w świątyni spokoju, gdzie czasem jedynie jakaś niesforna mysz chrobocze pod podłogą”. Szkółka terrorystów? Czy może normalna szkoła, uczelnia z jej „rynsztunkiem ideolo­gicznym”, w jaki wyposażeni zostają (w sposób mniej lub bar­dziej zamierzony) wychowankowie? Poszczególne sceny wydo­bywają coraz to nowe obszary życia opanowane przez brutal­ną przemoc, siłę zewnętrzną i to, co najgorsze w nas samych: zakłamanie, egoizm, wulgarność. Oto polowanie na czarownice.

ŻYWE OSOBY

To osoby żywe, kochające świat i ludzi, szukające dróg jego naprawy. Ich przeciwstawieniem są inkwizytorzy — koguty, zawsze ci sami przez wieki. Martwi, sztywni, pełni pustych słów, sieją postrach i zniszczenie. Zabijają w zarodku każdą myśl niepokorną, każde marzenie przekraczające ramy zasta­nego świata. Poszczególne sekwencje są nie tylko próbami na­zwania społecznego zła, ale i pokazania jego społecznego i psychologicznego zaplecza. Ten świat koszmarny trwa także dzięki nam. Przekazaniu tego stwierdzenia służą wplecione w spektakl cytaty z poprzedniej wypowiedzi pt. Diagnoza pre­zentowanej rok temu.

POWRÓT DO AKTUALNEGO ŚWIATA

Powrót do świata aktualnego spektaklu. Wielki ring. Sędzio­wie? Trenerzy? Wciskają „zawodnikom” worki na głowę. Po ringu kręcą się bezradnie workowate, ślepe kukły. Ale już trener-wychowawca wkracza do akcji. Kręci kukłami jak w dziecin­nej grze w „ciuciubabkę”. „Bij go, to twój wróg! Bij go, to twój wróg!” Kukły jak poszczute psy rzucają się na siebie. Młócą na oślep, zagrzewane do walki przez „reżyserów” tego pojedynku. W tym koszmarnym świecie plącze się dwoje nie przystoso­wanych doń młodych ludzi. Chłopiec i Dziewczyna. Co usiłują przeciwstawić temu światu, którego nie mogą zaakceptować, a nie potrafią zmienić? Marzenie o życiu godnym, prawdziwym, życiu miłością, ogarniającą nie tylko ich samych, lecz innych ludzi, nawet ten świat skarlały i kaleki. „Czas miłości i powolna odbudowa niechaj zaczną się od nas” — padają słowa, lecz giną natychmiast zaprzeczone kolejnym obrazem brutalnej rze­czywistości.

Archiwa

Bookmarks