//////

Miesięczne archiwum: Styczeń 2009

LEPSZE LUB GORSZE

Le­psze lub gorsze, mniej lub bardziej szczegółowe. Teatr — szczególnie właśnie taki — jest sztuką ulotną. Nie istnieją nie­omal zapisy filmowe, zapis magnetofonowy jest rzadkością. Jakość mego „zapisu” zależy więc od tego, jakim, dysponowa­łam materiałami i jak wyraźnie zapamiętałam przebieg spektaklu. Wszystkie wybrane przeze mnie spektakle były aprobowane przez publiczność, uznane przez krytykę, nagradzane na festiwalach i przeglądach teatralnych. Niemal wszystkie były bezspornie ważnymi wydarzeniami w historii młodego teatru w Polsce. Są więc z pewnością reprezentatywnym źródłem informacji o sta­nie świadomości artystycznej, intelektualnej i społecznej jego twórców i współuczestników. Nie są to jednakże jedyne w tym dziesięcioleciu zasługujące na uwagę wypowiedzi młodego teatru.

DOKONANY WYBÓR

Wybór tych właśnie został dokonany spośród innych cieka­wych, a nie z masy miernych i wtórnych, których wkrótce po premierze nikt już nie pamięta. W latach rozkwitu młode­go teatru powstawało wiele dobrych spektakli w tym samym czasie. W paru zaledwie przypadkach (Przecena dla wszystkich Teatru Ósmego Dnia w 1977 roku, Ach, jakże godnie żyliśmy tegoż zespołu w 1979, Nie nam lecieć na wyspy szczęśliwe teatru „Provisorium” w 1980 roku) można powiedzieć, że były to spektakle roku, przewyższające swym poziomem pozostałe. W latach „chu­dych możliwości wyboru były bardziej ograniczone, ale nawet wtedy pojawiało się przynajmniej kilka spektakli, o których warto mowie. Nie mogąc, ze względu na cel i rozmiary tej książki, pre­zentować wszystkich, staram się te ciekawsze przynajmniej wy­mienić, by obraz młodego teatru uczynić pełniejszym.

ROZWÓJ ŚWIADOMOŚCI

Spektakl, który zakończył pewną epokę mło­dego teatru w Polsce. Potem cofam się o lat dziesięć, by poka­zać spektakl Spadanie Teatru STU z Krakowa, który w 1970 roku tę epokę rozpoczął. Co działo się między tymi dwiema atami. Następowały kolejne, z roku na rok podejmowane próby uporania się z chaosem i absurdalnością otaczającego świata, azdego roku starsi i młodzi twórcy młodego teatru ze zdumie­wającą uporczywością powracają do odkryć ciągle tych samych- ze dali się nabrać, wyrazili zgodę na ten absurd i chaos ukry­ty pod cienką warstwą uzasadnień „w imię dziejowej koniecz­ności”, a tym samym zrzekli się odpowiedzialności za to, co ich otacza, brnąc coraz dalej w małe świństwa i wielkie kompro­misy. Rozwój świadomości młodego teatru zamyka się w tym błędnym kole. Każde pokolenie teatralne usiłuje więc odzy­skać (swoje) przepłakane lata.

Archiwa

Bookmarks