//////

Miesięczne archiwum: Marzec 2009

JEDNYM TCHEM

Spektakl oparty na wierszach Stanisława Barańczaka, jeszcze bardziej demaskatorski niż Koło czy tryptyk?, nie mówi wprawdzie bezpośrednio o niedawnych wydarzeniach grudnio­wych, próbuje za to pokazać, co do nich doprowadziło: tworze­nie gigantycznej fikcji w imieniu „szarego człowieka”, fikcji, która rozrastając się coraz bardziej zaczyna żyć własnym ży­ciem. A „szary człowiek”? „Słyszy ciągle, że jest szarą solą zie­mi, ale nie wie, że ta sól może służyć równie dobrze jako na­wóz.” Konstrukcja spektaklu jest pozornie prosta. Dziennikarz robi „optymistyczny” reportaż ze stacji krwiodawstwa. Prze­strzeń sceniczna zabudowana podestami, na które wstępują bohaterowie reportażu lub jego autor, z których czasami spa­dają lub są strącani. Rekwizyty: gumowe rurki do ściągania krwi, mogące służyć również jako krępujące powrozy lub pej­cze, białe kitle, wiadro czerwonej farby.

SYMBOL SYSTEMU

To również symbol systemu eksploatacji, który stopniowo, lecz nieubłaganie zabija ludzi wypompowując z nich krew-życie. Teksty Barańczaka czasami są użyte zgodnie z logiką scenicznej sytuacji, wyrażając osobowość mówiącego, czasami zaś ich treść biegnie obok akcji lub nawet jej zaprzecza wywo­łując groteskowe lub dramatyczne efekty. O zamiarach Dzien­nikarza, o jego „koncepcji” reportażu i o tym, jak naprawdę będzie on wyglądał, mówią pierwsze teksty: Dziennikarza, skierowany do wyimaginowanej publiczności telewizyjnej, i Pie­lęgniarki zwracającej się do jednego z krwiodawców.