//////

JEDNYM TCHEM

Spektakl oparty na wierszach Stanisława Barańczaka, jeszcze bardziej demaskatorski niż Koło czy tryptyk?, nie mówi wprawdzie bezpośrednio o niedawnych wydarzeniach grudnio­wych, próbuje za to pokazać, co do nich doprowadziło: tworze­nie gigantycznej fikcji w imieniu „szarego człowieka”, fikcji, która rozrastając się coraz bardziej zaczyna żyć własnym ży­ciem. A „szary człowiek”? „Słyszy ciągle, że jest szarą solą zie­mi, ale nie wie, że ta sól może służyć równie dobrze jako na­wóz.” Konstrukcja spektaklu jest pozornie prosta. Dziennikarz robi „optymistyczny” reportaż ze stacji krwiodawstwa. Prze­strzeń sceniczna zabudowana podestami, na które wstępują bohaterowie reportażu lub jego autor, z których czasami spa­dają lub są strącani. Rekwizyty: gumowe rurki do ściągania krwi, mogące służyć również jako krępujące powrozy lub pej­cze, białe kitle, wiadro czerwonej farby.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *